Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors
This content is avaible:

Brazylia, Timbiras 2020

Drodzy Przyjaciele,

Na początku tego roku, po ponad 28 latach pracy w parafii São Raimundo w Codó, zostałem przeniesiony do sąsiedniego miasta Timbiras, gdzie 16 lutego odbyła się Msza św., podczas której zostałem oficjalnie wprowadzony do nowej parafii przez biskupa diecezjalnego Dom Sebastião. Mieszkam sam na plebanii i stawiam pierwsze kroki w nowej parafii, która przyjęła mnie bardzo serdecznie.

Timbiras jest pallotyńską kolebką Maranhão. Tutaj, dokładnie czterdzieści lat temu, siostry pallotynki Matylda, Rita i Christina rozpoczęły swoją działalność misyjną w duchu św. Wincentego Pallottiego, głosząc i wprowadzając w życie apostolat wszystkich ochrzczonych, tworząc niezliczone grupy i inspirując ruchy świeckich. Do dziś parafia jest zainspirowana tym duchem, a siostry nadal niestrudzenie pracują nad rozbudzeniem, promowaniem i pogłębianiem apostolskiego ducha współodpowiedzialności wszystkich ochrzczonych w Kościele i w świecie.

Parafia w Timbirasie ma strukturę podobną do parafii São Raimundo w Codó, to znaczy, że znaczna część ludności mieszka w mieście, ale jest tam również duża populacja wiejska. Oprócz kościoła parafialnego, w różnych dzielnicach miasta znajduje się 15 kaplic dedykowanych różnym świętym i wydarzeniom biblio-liturgicznym, zaś na wsi jest około 40 wspólnot. Łączna liczba mieszkańców wynosi prawie 30 tysięcy.

Podobnie jak w Codó, w Timbiras zdarzają się również spory o ziemię, między firmami i właścicielami dużych posiadłości ziemskich z jednej strony, a biednymi rolnikami z drugiej. Ci ostatni, ponieważ są analfabetami, nigdy nie zdobyli stosownych dokumentów i dzisiaj często nie mają pism dowodzących własności ich ziemi.

Po około miesiącu od mojego przyjazdu, również to w Timbiras rozpoczął się kryzys spowodowany wirusem Covid 19, który szybko doprowadził do drastycznych ograniczeń i bardzo utrudnił mi zaznajamianie się z parafią i tutejszymi wiernymi.

Z dnia na dzień dramatycznie powiększała się liczba zarażonych, szybko przynosząc szczytową falę zachorowań. Nie tak dawno Maranhão było jedynym stanem, w którym nie było chorych na Covid, obecnie jest ich ponad 21 tysięcy, a zmarło ponad 800 osób. Zamknięcie São Luis nie przyniosło pożądanego efektu. Pierwszy przypadek w Codo miał miejsce cztery tygodnie temu, a teraz mamy ich prawie 700. Liczba zarażonych i zmarłych rośnie każdego dnia.

W Timbirasie mamy też ponad sto przypadków koronawirusa, ale wkrótce będzie ich dużo więcej. Z kontaktów z okoliczną ludnością wynika, że jest wielu niezgłoszonych chorych. W dużych miastach mówi się, że liczba faktycznie zarażonych jest około siedmiokrotnie większa niż podają oficjalne statystyki. W Brazylii zmarło już ponad 21 tysięcy osób oraz oficjalnie zarejestrowano ponad 300 tysięcy przypadków koronawirusa, co czyni ten kraj drugim co do ilości zakażeń na świecie po USA.

Rząd brazylijski uruchomił pomoc finansową dla ubogich w wysokości stu euro na osobę, na trzy miesiące. Przynajmniej tyle, ale z drugiej strony mamy przed bankami kilometrowe kolejki, wbrew wszelkim zaleceniom pozostawania w domach. To właśnie w dużych skupiskach istnieje największe niebezpieczeństwo przeniesienia wirusa. Przy naszym katastrofalnym systemie opieki zdrowotnej, który wcale nie jest przygotowany na taki kryzys (brak łóżek i respiratorów), osoby słabsze są automatycznie narażone na śmierć. Lekarze w szpitalach w São Luis obserwują bezsilnie jak ludzie umierają z powodu braku urządzeń technicznych. Duża liczba lekarzy i personelu medycznego jest obecnie zakażona. Co stanie się później?

Nasz prezydent, żartując na temat wirusa Covid, jeszcze pogarsza sytuację. Nie przestrzega przepisów Światowej Organizacji Zdrowia, spotyka się z ludźmi, przytula dzieci i trywializuje chorobę jako lekką grypę. Zwalnia natychmiastowo ministrów, zwłaszcza w sektorze zdrowia, którzy nie postępują zgodnie z jego stanowiskiem i chcą poważnie potraktować epidemię. Na szczęście procedura impeachmentu jest już w toku, co może doprowadzić do upadku prezydenta. Nie wiadomo jednak, co będzie dalej. Do władzy dochodzi wojsko, na czele z generałem jako wiceprezydentem. Także minister bezpieczeństwa wewnętrznego, również generał, grozi wojną domową, jeśli Sąd Najwyższy się nie podda. Oprócz kryzysu w służbie zdrowia, nasila się kryzys polityczny.

Od 20 marca czyli od ponad dwóch miesięcy, żyjemy w kwarantannie. Zamknięto szkoły, usługi publiczne, sklepy. Nie wolno się spotykać, życie publiczne utknęło w martwym punkcie. Jak długo jeszcze? Jak długo ludzie, którzy żyją z dnia na dzień, bez pensji i stałych dochodów, będą w stanie to wytrzymać? Znany polityk powiedział, że nawet teraz, w czasie pandemii, po raz kolejny widoczne są rażące nierówności społeczne: bogaci cierpią nudę, a biedni głodują. Nie widać końca, wręcz przeciwnie, to dopiero początek…

Każdego dnia staram się dawać nadzieję moim parafianom, wysyłam audio z refleksjami na temat ewangelii dnia, transmituję niedzielne Msze św. przez Facebook. Ponadto, niektórzy przychodzą do domu parafialnego na spowiedź i konsultacje… Są mile widziani i wysłuchani, mimo konieczności zachowania dystansu i noszenia masek. Rozdając żywność wspieramy rodziny znajdujące się w niepewnej sytuacji. Nasze parafianki szyją maski.

W ludziach jednak coraz więcej niepokoju i depresji. Coraz więcej osób daje upust swoim emocjom poprzez media społecznościowe…

Osobiście, na razie mam się dobrze, jeśli można tak powiedzieć w tej trudnej sytuacji. Myślę o ludziach, którzy zostali powierzeni mojej duszpasterskiej trosce. Miejmy nadzieję, że epidemia nie będzie się dalej rozprzestrzeniać, zwłaszcza że nie możemy się wiele spodziewać ze strony służb medycznych. Pozostaje mycie rąk, noszenie masek i unikanie bezpośredniego kontaktu, jeśli to możliwe, pobyt w domu i duża cierpliwość… Życzę Wam wszystkiego najlepszego. Najgorsze wydaje się być już za nami.

Pozdrawiam.

Ks. Sepp Wasensteiner SAC

0

Categories